Dłuuuuuuuuuuuuuuuga audycja w Ptasim Radiu

ptasie radioNa nasze śniadanie w Ptasim Radiu czekaliśmy dobre 45 minut. I to, niestety, kładzie sporych rozmiarów cień na naszą ocenę tego lokalu. Nikt z Radia nie spodziewał się najwidoczniej, że o dość wczesnej, niedzielnej porze przeżyją małe oblężenie świeżo upieczonych magistrów ze szczęśliwymi rodzinami. Tak więc siedzimy my i magistrzy. Zamawiamy i czekamy. 

Wciąż czekamy.
Jeszcze chwilę czekamy.
Przychodzi pani kelnerka i przeprasza, ale musimy jeszcze chwilę poczekać.

Na szczęście mamy sok pomidorowy, herbatę z konfiturą i świeżo wyciskany sok z grejpfrutów. Bardzo dobre i super podane.

Cała atmosfera jaką tworzy wystrój wnętrza jest bardzo przyjemna. Wszystko do siebie pasuje, jest klimatycznie, menu przypomina takie rodem z lat 30. Zastawa piękna. Muzyka w tle zdecydowanie nie z Eski.

Nie zapominajmy, że wciąż czekamy. Nasze puste żołądki nie zapomną nigdy.

W końcu nadchodzą: jajko na szpinaku z tostami, omlet z papryką i wiejska jajecznica z 3 jaj.

Zaraz, zaraz… dlaczego wiejska jajecznica z 3 jaj wygląda jak jajko sadzone na boczku? Nie tak się umawialiśmy.

Ktoś nadal czeka = ktoś jest głodny = ktoś jest nieszczęśliwy.

Pozostali nie mogą się oprzeć i zabierają się za swoje porcje. Szpinak jest wyśmienity. Dobrze przyprawiony, liściasty, jajko ugotowane na wodzie, po benedyktyńsku, z płynnym żółtkiem – kupili mnie tym w całości. Tosty mogłyby przypiec się nieco bardziej, ale pewnie musiały szybko wyskakiwać z tostera.zdjęcie

<łn o omlecie>: Omlet był lekki, nieco za słony, ale przyjemny.
Idealny na lekkie śniadanie przed nadciągającym nieuchronnie soczystym stekiem na obiad.
Trudno stworzyć elaborat na temat czegoś, co ledwie przemknęło z talerza – przez przełyk – do żołądka.
Smaczny, ale za słony. Na pewno do niego nie wrócę – tam musi być coś lepszego. </łn o omlecie>zdjęcie (2)

Po godzinie od zamówienia jajecznicy jak nie było, tak nie ma. Postanowiliśmy nie dawać jej kolejnych pięciu minut ostatniej szansy. Jeden brzuch pozostał tego dnia głodnym…  do czasu wizyty w Sphinksie dziesięć minut później.

Za jajko na szpinaku daję 9/10, odejmując czekanie i akcję z jajecznicą wychodzi niezbyt ładne  6/10, ale myślę, że zasłużyli na kolejną szansę (w końcu mają w menu „szparagowy płotek”).

k.

Reklamy