Czarny stek

Sphinx, Stary Browar

Obrazek

W dobie kryzysu należy oszczędzać. Na wszystkim.

Poza jedzeniem oczywiście.

 Obrazek

Zamawiamy czarne steki: jeden średnio wysmażony, drugi „krwisty jak jasna cholera!”. Mija czas niezbędny na przygotowanie dania, czyli mniej więcej 650 ml piwa sączonego podczas rozmowy o kulturze, sztuce i wadach kobiet (wszak złożone są, wydawać by się mogło, tylko z nich).

Pierwsza uwaga: Czarny stek jest czarny. W sensie – jest dobrze.

Uwaga druga: Sposób formułowania zdań i operowanie środkami wyrazu w nazbyt subtelny sposób, może sprowadzić na Twój talerz krwawy kawał mięsa, niemal prosto z rzeźni. Na szczęście współautor naszego arcyprofesjonalnego bloga, na którym mamy zamiar zarobić krocie i do końca życia spijać wódkę z pępków modelek w Australii (tej samej, gdzie mieszkał kiedyś Kaczmarski Jacek) lubi krwiste steki. Krwiste, jak jasna cholera.

Mięso soczyste, smaczne, świetnie przyprawione. Lekko pikantne.

Ciekaw jestem, co na to 100 % wołowiny z McDonald’s?

Sos „Cafe de Paris”.

Z tym sosem jest trochę jak z drużyną Paris Saint-Germain: Patrząc na skład spodziewasz się absolutnej dominacji tego zespołu i wspaniałych akcji. W rzeczywistości pojawia się jednak Ibrahimovic i (zamiast błysnąć geniuszem) zupełnie bezsensownie, bezrefleksyjnie łapie czerwoną kartkę. Ale zespół wygrywa.

Czyli: nie jest źle – ale mogło być dużo lepiej.

Talarki mocno chrupiące, ale nie twarde w środku. Zdecydowanie na plus.

Największe zaskoczenie – sałata. Nastawiłem się na standardową, mdłą zieleninę obok obiektu, na który rzucę się bez opamiętania…

Ale nie…

Sałata to jeden z mocniejszych punktów kompozycji.

Wszystko dzięki apetycznemu sosowi winegret, którego kucharz nie żałował, dzięki czemu połączył w spójną całość wszystkie elementy.

Sałata okazała się wspaniała, jak Christoph Waltz w „Bękartach wojny”:

(Wcale nie taki) cichy bohater drugiego planu.

[W tym miejscu powinien pojawić się hipstersko-poetycko-grafomański fragment dotyczący głębi smaku, różowego, delikatnego wnętrza (If you know what i mean) steku i idealnie skomponowanej sałatki oraz fikuśnie posiekanych i usmażonych pyrek, ale autor poszedł po rozum do głowy.]

Uwaga trzecia i ostatnia: po cholerę ta pita?

Porcja, niepozornie wyglądająca na załączonym obrazku, w spokoju byłaby w stanie zapewnić wyżywienie dla grupy harcerzy, jednostce GROM oraz Marit Bjoergen.

Dzięki temu autor wpisu najadł się niemal do syta.

Czarny stek – 9/10

 

łn

spx

Reklamy